Nadeszła wreszcie sobota. Akurat w tą nie pracowaliśmy, więc cały dzień był na to, żeby się wybrać na imprezę. Ja próbowałem namówić na nią Pawła. W każdą stronę i używając już chyba wszystkich możliwych argumentów. W końcu powiedział, że przyjdzie na chwilę, bo ma prawo jako sponsor zobaczyć, jak bawią się jego ludzie. Jak on mnie denerwował. Wiadomo, stroje były dowolne, z jednym zastrzeżeniem. To nie jest bal, ani inna tego typu impreza. Stroje maja być według uznania, ale żadne garnitury i suknie balowe nie wchodzą w grę. Co najwyżej mini spódniczki u dziewczyn, tyle z sukni balowych.
No to był pomysł fajny, bo jakby wszyscy mieli się męczyć w tych kretyńskich strojach, o ludzie, nie wyobrażam sobie tego. Za to wyobrażałem sobie Weronikę i jej siostrę w takich strojach jak ona przychodzi do pracy. Stojące w kącie i pijące cole przez słomkę. Ludzie no zakolegowałem się z Weroniką, więc będę musiał, a może właściwie będę chciał do niej podejść. Mimo tego, że zdaję sobie sprawę, że wszyscy będą się ze mnie nabijać. Long Distance Phone Card | Tanie koszulki |
|